Reklama
Identity
Wpisał Besz   
Niedziela, 03. Styczeń 2010 21:37

Identity to obecnie jeden z najlepszych, a może nawet najlepszy hardcore'owy zespół w tym kraju. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Od długiego czasu próbowałem ich przepytać, raz nawet się udało, ale wywiad od tego czasu mocno się zdeaktualizował. Ostatnio, kompletnie bez przygotowania, z marszu przeprowadziłem krótką rozmowę z równie nieprzygotowanym Kubą, perkusistą ID. Efekt możecie zobaczyć niżej.

5

Ile riffów zamierzacie jeszcze ukraść od Cro-Mags?

Kuba: Dobre pytanie! Fakt, ze ten zespół szczególnie przypadł nam do gustu, Cro-Mags lubimy chyba wszyscy i jakoś nikt nie protestuje kiedy powstaje jakiś nowy riff, który akurat stylistycznie gdzieś tam podchodzi pod takie granie. Ile jeszcze? Hmm, Pasztet pewnie mógłby coś na ten temat powiedzieć, albo Szymek. Ale myślę, że jeszcze kilka się trafi. Tak na marginesie, Leeway to co, pies? (śmiech)

Jak sądzisz, skąd w ogóle wzięła się ta nagła popularność tego zespołu? Nagle, nie do końca wiadomo z jakiego powodu, wszyscy kochają Cro-Mags. Za co ty (wy) cenicie ich najbardziej?

Kuba: Sam nie wiem, dlaczego ten zespół stal się nagle tak lubiany, biorąc pod uwagę, ze panowie dawno nie nagrali nic nowego, raz na ruski rok zagrali jakiś reunion, a wydawałoby się, ze swoje tłuste lata ma już dawno za sobą. To rzeczywiście trochę dziwne. Osobiście, podoba mi się ich klimat. Może ten zespół czekał na takie czasy, taka erę? Ja w którymś momencie miałem dosyć płakania i stękania w hardcore. Kiedyś słuchałem też więcej metalu i od jakiegoś czasu pojawia się więcej interesujących mnie rzeczy na tej właśnie scenie. Cro-Mags pasuje mi tu i tu, dlatego są fajni. Poza tym maja dobre teksty, krotko mówiąc na czasie.

Jakiś czas temu nagraliście nowe kawałki. Zamierzacie coś z nimi zrobić, czy trafią do szuflady?

K: Te nowe kawałki, już są prawie stare (śmiech). Mam nadzieje, ze nie trafia do szuflady, bo kiedy już się wydawało ze nikt ich nie chce, znalazł się Paweł i In Our Hands. W tej chwili jesteśmy na etapie dogadania paru spraw organizacyjnych i miejmy nadzieję, że z początkiem nowego roku wreszcie ruszy to wszystko do przodu. Przy okazji dziękujemy wszystkim za cierpliwość.

3

Generalnie to nie jesteście zespołem, który lubi się przepracowywać. Jest jakaś szansa na zobaczenie was na żywo w najbliższym czasie?

K: Jasne, fajnie by było coś znowu pograć. Tyle, że mieszkamy w chwili obecnej na trasie Wrocław - Warszawa, stąd te przestoje związane z pracą w zespole. Wstępnie coś tam planujemy wspólnie z Last Believer, jest opcja wyjazdu na Białoruś w okolicach wiosny 2010 na parę koncertów. Bardziej konkretne info pojawi się po nowym roku, ale w kraju też pewnie coś sobie ogarniemy. Tęsknimy za sobą, także nie widzę lepszej okazji niż kolejny wspólny wyjazd poza miejsce zamieszkania. Niech no tylko zrobi się trochę cieplej. Tak przy okazji, jesteśmy otwarci na propozycje od szanownych organizatorów imprez rozrywkowych (śmiech)

No właśnie, jesteście (podobnie zresztą jak Last Believer) rozrzuceni po Polsce. Bardzo komplikuje wam to szyki?

K: Niestety tak. Kiedy Pasztet był na miejscu, graliśmy średnio 2 razy w tygodniu, teraz wygląda to tak, ze próby, przy dobrych wiatrach mamy co 2-3 miesiące. Jak widzisz jest to niewielka różnica. Jedyny pozytyw wynikający z tej sytuacji to fakt, że po takiej przerwie jest ciśnienie na granie, a i jakieś nowe kompozycje potrafią sprawić człowiekowi więcej radości (śmiech). Szkoda, że tak to wygląda, ale nie ma też co narzekać. Gdybyśmy mieszkali w Ameryce latalibyśmy samolotami, nam pozostaje PKP, albo własny transport. Piotrek kiedyś na trasie skasował auto. Nie ma lekko, ale jak to mówili w Gwiezdnych Wojnach - "każdy orze jak może"(śmiech)

A nie mieliście czasem takiej myśli, że to wszystko to gra niewarta świeczki? Tułanie się kupę kilometrów między Warszawą i Wrocławiem po to, żeby zagrać próbę, ewentualnie raz na pół roku koncert dla kilkudziesięciu osób? Co sprawia, że ciągle wam się chce?

K: Nie ukrywam, że były takie czarne myśli z mojej strony. Wydawało mi się, że to za daleko, że po co? Ale myślę, że dobrze się czujemy w swoim towarzystwie i zespól to niezły pretekst żeby się urwać z domu, spotkać z chłopakami i wypić parę kielonków (śmiech). Inaczej pewnie ciężko by było się jakoś tam spotkać, mieszkamy kawałek od siebie, każdy pracuje i nie zawsze ma czas. Oczywiście, fajnie jest tez grać. Nie za często, ale warto, żeby nie zdziadzieć zupełnie.

Trochę jak wyjście na ryby i picie piwa, żeby żona nie widziała (śmiech)

K: Poza rybami jest dokładnie tak jak mówisz. Na wyjeździe, ze tak powiem puszczają hamulce (śmiech).

2

Jakie w takim razie masz oczekiwania związane z tym zespołem? Czego ludzie powinni wam życzyć na 2010 rok?

K: Najbardziej chciałbym, żeby wyszedł ten już nagrany materiał i był normalnie dostępny. Od jakiegoś czasu kleimy też nowe kawałki i pewnie za jakiś czas pomyślimy o ponownym wejściu do studia. Od Majkela zasłyszałem, że w przygotowaniu jest tez 7" live in Leipzig, Identity vs. Last Believer. Liczę też na to, że będzie się nam układała współpraca z In Our Hands, ale nie zapominamy oczywiście o Get By (piona dla Kubła!). Zostają jeszcze koncerty, tego dobrzy ludzie mogliby życzyć, albo lepiej dopomóc w ich realizacji. To chyba byłoby na tyle na 2010.

Nie mogę nie zapytać o jakieś szczegółowe informacje na temat tego live 7", bo brzmi to intrygująco.

K: Pomysł wyszedł bodajże od człowieka, który zaprosił nas na koncert do Lipska w październiku. Całe dwa sety zostały nagrane, najlepsze kawałki wyjdą na płycie winylowej. Szczegóły także wkrótce. Nie wiem tylko co z okładką, jeśli zrobi ją ktoś, kto robił plakat na tenże koncert, może być źle (śmiech). Zobaczymy, sam jestem ciekaw jak to wyszło, droga do i przez Niemcy była bardzo wesoła. Chyba tylko Majkel nie śpiewał w busie, także o LB nie ma co się martwić (śmiech)

Odchodząc na chwilę od Identity (chociaż niedaleko), słyszałem, że Pasztet ma jakiś inny projekt. Możesz podzielić się szczegółami?

K: Szczegółów jako takich niestety nie znam, wiem tylko ze grają z Grajkiem z Last Believer (swoja droga niezły duet gitarowy). Może niedługo się pochwalą jakąś nagrywką? A, może już coś nagrali? Jak widać nie pomogę w tym pytaniu, trzeba z tym pójść do Piotra.

4

Z Szymkiem grałeś wcześniej w Second Age (później The Age) i X's Always Win. Obydwa zespoły zniknęły dość nagle i niespodziewanie. Chciałbym na chwilę do nich wrócić i zapytać, co wg Ciebie było w tych zespołach dla ciebie najlepsze, a co najbardziej Ci w nich przeszkadzało.

K: Ano rzeczywiście, to było dawno i szybko te 2 zespoły zniknęły. Tak wyszło, w sumie może to i dobrze. W obu zespołach byli rożni ludzie, ale tak naprawdę ja z Szymkiem mieliśmy największe parcie na granie. The Age to był mój jakiś tam debiut, bylem kompletnie zielony, jak dołączyłem do kapeli, poza tym że trochę grałem na bębnach. Nagle się okazało, ze po miesiącu prób zaczynamy grać koncerty, tydzień później nagrywka w studio w Wawie. Największym tego plusem była wielka chęć grania, zajawka, mówiąc językiem młodzieżowym (śmiech). Dojeżdżałem na próby 70 kilometrów pociągiem, 3 razy w tygodniu po szkole i bylem cały zadowolony. Minusem na pewno były osoby, które nie do końca się w to wszystko angażowały.

Potem z Szymkiem wymyśliliśmy X'sAW żeby sobie odbić, ale wyszło podobnie, tym razem gore wzięły odległości, każdy z nas był z innej mieściny. Ale tu był inny klimat, było naprawdę super towarzysko, chyba do tego stopnia, ze granie zeszło na drugi , a może nawet trzeci plan (śmiech). Miło wspominam oba te zespoły, dużo wtedy dla mnie znaczyły i czegoś pewnie też nauczyły.

Który z tych 3 zespołów jest wg ciebie najlepszy? Oczywiście domyślam się, że Identity, dlatego może od razu powiedz, na czym polega jego przewaga.

K: Myślę, ze Identity to jest zespól w jakim zawsze chciałem grac. Muzyka jest mi najbliższa, nie dla tego ze Cro-Mags jest na fali, ale uważam, ze jest to hardcore taki, jak być powinien. Bez zbędnego pierdolenia, marudzenia. Krótko i na temat. Poza tym mamy dobra załogę. Najlepszą! To jest dość istotna sprawa w graniu, żeby się dogadywać na próbach i poza nimi. Wcześniej bywało tez tak, ze poza próbami nie mieliśmy ze sobą jakiegoś większego kontaktu i nic z tego nie wyszło. Teraz widzimy się z chłopakami rzadko, za rzadko i zawsze aż żal ściska, jak trzeba się rozstać.

Jeśli chodzi o ID, to minusem jest jak już wspomniałem, dystans i przerwy w graniu. Plus to zajebiste próby i naprawdę konkretna ekipa!

Dobra, z mojej strony to chyba wszystko. Słowo na pożegnanie?

K: Dzięki za wywiad, bo zastanawiałem się co będę robił dzisiaj wieczorem. Dzięki i mam nadzieje dozo na koncertach! Elo!

www.myspace.com/identityhc

 

Słuchaj radia:


listen with Window Media Player   listen with Winamp   listen with iTunes   listen with RealPlayer

Teraz gramy: Elvis Deluxe - Perfect Ride

1 of 19 listeners
Nadajemy na serwerach
www.serweryradiowe.pl

Napisz do DJa

Dodaj nas

facebooktwittermyspace

Zaloguj się



Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości